![]() |
| NIGHT THIEF-KOTOK |
Jak wiadomo, kino to iluzja. Świat kina, pomimo, że sztuczny i fasadowy, ba wszyscy przed i po seansie wiemy, że to co wydarzyło się pomiędzy nie istnieje, jest jedynie współczesną fatamorganą, mirażem. I choć kino posługuje się umownością narracji, to dąży również do przedstawienia swojego wymyślonego świata, świata lustrzanego w stosunku do realnego/widzialnego z perspektywy człowieka, w jak najbardziej realistyczny sposób.
Ileż trudu muszą sobie zadać konstruktorzy efektów specjalnych, ileż trudu wkładają weń charakteryzatorzy, ileż krawcy, a wreszcie aktorzy, ci którym wydaje się, że są najważniejszym widowiska elementem. Ta iluzja przypomina/naśladuje świat, który nas otacza, tak aby po seansie/transie jeszcze choć przez chwilę, minut pięć, smakować i rozkoszować się tą kłamliwą metaforą. A i często w naszych sądach pada fundamentalne, jak w kinie! Tak jakby to prawda była, o której Filozof powiedział, prawda człowieka jest fałszem, a właściwie zawiera w sobie fałsz.
Kino wciąż dąży do realizmu przedstawienia. Hipokryzując, wskazuje na swoje zatrute źródło. Owa kopia lustrzana, odbicie, im bardziej naturalistyczne, tym więcej uznania zdobywa. Kino rządzi się swoim prawem (posiada właściwie swoiste bezprawie), które nadał mu jego stwórca-człowiek.
Czym różni się ukazanie przemocy, rozlewu krwi, obrazy wojenne, które to coraz bardziej przypominają nam prawdziwe poniekąd dokumenty. Są naturalistyczne do bólu, z pietyzmem odwzorowywane, efekt wgniata wirtualnego tupiącego nerwowo odbiorcę w otchłań fotela. Śmierć, strzelanina z wyrzutem fontann krwi, odpadające kończyny i inne gangsterskie makabreski, dopuszczalne i oglądalne.
Tabu w kinie to wciąż erotyka i seks. Choć i tu coraz bardziej stwórcy spieszą dokonać korekt. No bo jak, zobaczmy sami, niech widza uwaga skupi się na scenie mordu, precyzyjna kamera, klatka po klatce, sekunda po sekundzie, a nawet, co niemożliwe, nie, nie w kinie, zatrzymanie czasu-stopklatka, rejestruje przebieg jatki, nie oszczędzając nas patrzących, sycących się makabreską. A sceny erotyczne, wciąż bez swojego języka, zamazane, oddalone, jakby wstydliwe. I choć tu nie porównuję kina o pornograficznej dosłowności, gdzie fabułą jest destylat seksu w jego czystej formie, różnych transkombinacjach, to kino nie artystyczne a rzemieślnicze, wciąż seks, erotykę traktuje jak mężczyzna wschodu kobietę, każąc jej zakryć swoją twarz.
Wrocław, 19.09.2015

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz